Z Krzysztofem Sołowiejem rozmawia Adam Fuss - Bicz z promieni słońca
2009-01-11 | 20:52:52 - drukuj
Adam Fuss: Jakie było Twoje pierwsze dzieło sztuki?
Krzysztof Sołowiej: W wieku lat siedmiu, a może dziesięciu, złożony obłożną chorobą ukleiłem na stołku armię żołnierzy w granatowych chustach i armię Indian. Potem stołek w kuchni był potrzebny. Gdybym zrobił to dzisiaj, byłoby to dziełem sztuki.
A.F.: Kultura to termin wieloznaczny. Najczęściej rozumiana jest jako całokształt duchowego i materialnego dorobku społeczeństwa. Społeczeństwo w obrębie danej kultury posługuje się charakterystycznymi wzorcami postępowania wypracowanymi na przestrzeni wieków. Słowem, twórczość o czym często zapominamy, zależna jest od kultury.
K.S.: Definicja kultury podana przez Ciebie jest jak najbardziej poprawna, artysta z definicji nie musi jej przekraczać, ale jest zmuszony używać jej języka. Poruszyłeś też problem komunikacji. Myślę, że każdy potrzebuje być kochany, podziwiany, ale mam nadzieję, że nie jest to przyczyną działań artystycznych. W moim rozumieniu uprawianie sztuki to rodzaj dialogu ze światem bezosobowym, to próba sięgnięcia tam, gdzie rozum już nie może. Jeżeli wynik poszukiwań jest komunikatywny - to dobrze.
A.F.: Czy Twoja twórczość jest formą opisu podstawowego napięcia zawartego pomiędzy naszą przemijającą, cielesną obecnością w świecie a kulturową próbą obłaskawienia jej, poprzez zbiorową pamięć? Nie boisz się, że kody kultury po które sięgasz będą niezrozumiałe dla przeciętnego odbiorcy?
K.S.: Nie zastanawiam się nad tym podczas pracy, nie adresuję swoich prac do jakiejś konkretnej grupy ludzi. Praca nie jest dla mnie ani terapią ani środkiem uspakajającym, jest po prostu pracą - fizycznym i umysłowym zmaganiem się.
A.F.: Odczuwasz potrzebę pokazywania swoich prac ?
K.S.: Oczywiście. Pod tym względem nie różnię się od większości ludzi.
A.F.: W sztuce najnowszej często ciało ludzkie jest mikrokosmosem odzwierciedlającym makrokosmiczną politykę ciała społecznego. Masz potrzebę deklaracji światopoglądowych?
K.S.: Mit Edenu na zawsze zostanie utopią, choć pięknych utopii potrzebujemy jak powietrza. W jednej chwili wątpić, w drugiej wierzyć to nasza konstytucja, to mój światopogląd.
A.F.: Kultura jako układ wartości ma wpływ także na twórczość, choć nie jest on aż tak dostrzegalny. Układ ten jest układem zamkniętym sterującym przemieszaniem i jego zadaniem jest sterowanie procesami zachodzącymi w obrębie niego samego. Stąd tak ważne jest, jakie wartości i jakie idee funkcjonują w danej kulturze, tworząc w niej swoiste ideologie. Wybrałeś figurację by łatwej je obnażać ?
K.S.: To raczej figuracja wybrała mnie. Poza tym - czym jest współczesność, co nie jest polityczne? Na co dzień, oprócz tego, że staram się być uważnym obserwatorem, nurtują mnie raczej problemy natury podstawowej. Człowiek ma te same tęsknoty od wielu tysięcy lat i od tysiącleci zadaje te same pytania.
A.F.: Interesujesz się tym, co dzieje się w polskiej sztuce?
K.S.: I znowu pytanie zaczepne. Tak obserwuję polską i światową scenę sztuki. Mam wielu przyjaciół w tym świecie, bywam na wernisażach.
A.F.: Jak odnajdujesz się w dzisiejszym świecie sztuki i co ci się podoba, a co nie ?
K.S.: W sztuce nie podoba mi się wszechogarniająca publicystyka.
A.F.: Komicznie przejaskrawione i przerysowane wątki w twojej twórczości to cechy charakterystyczne dla groteski, której jednym z podstawowych elementów jest poczucie obcości i alienacji wobec świata.
K.S.: Unikałbym słowa groteska – brzmi zbyt teatralnie, wolę słowo ironia. Jak kiedyś pisałem, nasze życie rozpięte jest pomiędzy narodzinami i śmiercią - czy te punkty są styczne?
A.F.: Ile czasu pracujesz nad jedną rzeźbą?
K.S.: To zależy od tego, jakiego materiału chcę użyć. Jeżeli materia nie jest istotna i da się ją "zneutralizować" bądź "oszukać" to produkcja nie zabiera mi więcej czasu niż dwa tygodnie, natomiast materiały wymagające - takie jak kamień czy drewno absorbują znacznie więcej energii i czasu. Tak czy inaczej staram się nie przeciągać tych procesów nazbyt długo i stresuje mnie sytuacja kiedy inne obowiązki nie pozwalają mi ukończyć pracy w okresie dwóch miesięcy.
A.F.: W jaki sposób podejmujesz decyzje odnośnie wyboru medium oraz skali swoich prac?
K.S.: To się czuje. Opisuję zjawiska, czy są lekkie - czy ciężkie, czy materialne - czy nie, czy powinny kaleczyć - czy być przyjemne w dotyku, czy ciepłe - czy mroźne, czy przeźroczyste - czy czarne jak noc. Nie mam oporu przed używaniem materii, każda co innego niesie ze sobą, co innego znaczy. Są materiały konkretne jak kapsel, plastikowa figurka, włóczka, meble - generalnie przedmioty. Są też te, którym nadajemy dopiero formę, ale nadal istotne jest znaczenie samego materiału - drewno, kamień, metal, glina... Staram się używać wszystkiego, co jest mi dostępne, a to czego nie znajduję robię sam. Opowiadam o sobie, jak o ludzkim przypadku, nie lubię nadzwyczajnej umowności - stąd może moja niechęć do teatru. Skala, w której chcę mówić to moja skala -173 cm. Czasami ją rozciągam – może to kompleks średniego wzrostu.
A.F.: W Twoim przypadku można powiedzieć, że sztuka jako narzędzie włączona została w proces poszukiwania prawdy?
K.S.: Coś w tym rzeczywiście jest. Odkąd filozofia przestała pytać o istotę bytu a ostatnim filozofem stał się Nietzsche ( filozof, poeta czy wariat ), rolę pytających przejęła literatura i sztuka. Nie przeceniam jednak znaczenia tych dziedzin, jak dotąd nie ma dowodu, że pojedyncze dzieło zmieniło na tym świecie cokolwiek, prócz tego, że powołane zostało jako byt realny i pomnożyło rzeczywistość.
A.F.: Obserwujesz zjawiska zachodzące w rzeczywistości, aby je zinterpretować i dojść do sformułowania ogólnych prawd. Rzecz jednak w tym, że przy obecnej kumulacji wiedzy bez trudu można znaleźć dowody na potwierdzenie każdej, nawet najbardziej paranoicznej teorii. Czy aby prawda stała się kwestią gustu, a sztuka – umowy ?
K.S.: Ostrożnie ze słowem prawda i sądami kategorycznymi. Próbuję objąć świat i zagarniam powietrze. Ponawiam wciąż te próby skazane na porażkę - czy to nie jest niedorzeczne ?
A.F.: Tworzysz jak gdyby z wnętrza własnego doświadczenia, własnej pamięci, formując i cyzelując wspomnienia…
K.S.: Pamiętam jak w roku 1989, na początku mojej przygody ze sztuką, pisałem list do mojej matki, że pracuję od wielu miesięcy nad nową rzeźbą (moja pierwsza poważna rzeźba, wcześniej malowałem) i będzie to rzeźba kompletna. I tak jest do dzisiaj. Każda nowa praca jest najważniejsza, potem staje się tylko śladem mojej obecności, uwolnionym elektronem, być może odpadem poprodukcyjnym, kawałkiem materii napakowanym energią.
A.F.: Niszczysz prace, które się nie udały?
K.S.: Tak, życie to nieustanne przemieszczanie się – trudno jest ciągnąć za sobą wagon.
A.F.: Dzieło, nad którym pracujesz, jest zawsze tym, co założyłeś na początku ?
K.S.: Rzadkie są przypadki perfekcyjnej wyobraźni. Ze względu na długi proces obróbki materiału oraz niespodzianki w samej materii – nie mówiąc już o tym, iż ja oraz nieustannie zmieniający się świat jest też niespodzianką – wynik musi być nieustannie zaskoczeniem.
A.F.: Wpływ tradycji na twórczość jest dwustronny. Z jednej strony jest ona zależna od procesów twórczych, określając zastane obyczaje, mentalność, konwencje artystyczne oraz rodzaj będących w obiegu mediów, języków wypowiedzi. Z drugiej strony natomiast tworzenie, to także rozszerzanie tradycji i jej przełamywanie. Tradycji nie można wybrać, gdyż wraz z wychowaniem artysta dziedziczy ją. Odrzucenie jej byłoby wyrzeknięciem się własnej tożsamości. Jedyne co artysta może zrobić, to wybrać odpowiedni sposób jej afirmacji, bądź też zanegowania.
K.S.: Jestem sentymentalny, ale myślę, że państwo narodowe (jako konstrukcja dziewiętnastowieczna) jest passe. W naszych żyłach, z racji położenia geograficznego płynie krew tysięcy obcych armii. Słowianie nie przybyli do terra incognita i terra rasa. Przed nami żyły tu inne ludy, tworzyły inne kultury. Jako dziecko nie zadawałem pytań – dlaczego jest kościół, obok cerkiew a za nią meczet, intrygowało mnie tajemnicze milczenie nad synagogą i opuszczoną kirchą. Na pytanie - „Kim jesteś?” - w moich stronach rodzinnych odpowiadają – „Tutejszy”, z całą tego konsekwencją zgody bądź negacji swego położenia.
A.F.: Uwarunkowania kulturowe swym podskórnym nurtem oddziaływują na Twoją twórczość.Jakie są jej inspiracje?
K.S.: Jak wcześniej mówiłem, nie da się wydobyć sensownego komunikatu nie używając alfabetu, w przypadku sztuki, języka wypracowanego przez jej historię. W mojej świadomości miejsce gdzie się wychowałem jest szczególnie obecne, stąd freski z Supraśla, ale także mozaiki z Rawenny, malarstwo Rublowa, Piera della Francesco, Rogera van der Weydena czy Vermeera są bezcenne. Uwielbiam kreskówki Disneya, filmy Lyncha, Greenewaya, książki Singera, Jungera, Filipa Dicka czy Abe Kobo, ale te dzieła nie są nigdy bezpośrednią inspiracją mojej pracy, natomiast są kopalnią pięknych „czcionek”.
A.F.: Nad jakimi wystawami i projektami pracujesz obecniei kiedy będziemy mogli je oglądać? Mógłbyś scharakteryzować swoje najnowsze realizacje w kontekście problemów artystycznych, które aktualnie Cię interesują?
K.S.: Myślę teraz o projekcie billboardu dla Galerii Białej w Lublinie. Projekt z pewnością powstanie jeszcze w tym roku, a realizacja w przyszłym. Ania Nawrot z Jankiem Gryką wymyślili coś w rodzaju galerii zewnętrznej w formacie 1,8 m x 10 m, gdzie cyklicznie wymieniane będą projekty kolejnych artystów. Dla mnie to nowe doświadczenie, ale myślę raczej o ingerencji czy próbie dialogu w zarówno jak i z otaczającą przestrzenią, niż jakimś niezależnym komunikacie. Oprócz tego na realizację czeka kilka projektów rzeźb. Problemy artystyczne, to problemy czysto formalne, są to rzeczy ważne i poziom ich rozwiązania świadczy o talencie i erudycji artysty, ale źródła projektów, przynajmniej w moim przypadku wynikają z przeżywania świata i z samego faktu bycia żywym.
A.F.: Wyróżniasz w swojej artystycznej biografii jakieś daty o znaczeniu przełomowym?
K.S.: Nie ma takiej daty. Wszystko toczy się swoim rytmem, od jednej do drugiej realizacji. Jeżeli jakiś człowiek, czy grupa ludzi uwierzy w sens moich działań i gotowi są zaryzykować własne, a niepubliczne pieniądze, to jest wielki sukces.
A.F.: Co daje Ci siłę do pracy, do życia?
K.S.: Niech to i dla mnie zostanie tajemnicą.
Numer 4
.jpg)
