zdjęcia Jakuba Woynarowskiego - Otwarcie wystawy Justyny Gryglewicz

2009-03-17 | 22:37:33
więcej »

Ernest Malik - „1914, 1944, 2009...”

2009-02-11 | 00:19:28 5-go stycznia 1914 roku w Gnieźnie przyszedł na świat Henryk Telesfor Musiałowicz. 28-go lipca 1914 roku Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii i rozpoczęła się I wojna światowa. 1-go sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie.
więcej »

Redakcja - 31 grudnia 2008 roku zmarł Włodzimierz Borowski, 2 stycznia 2009 roku zmarł Mikołaj Smoczyński

2009-02-04 | 23:19:17 31 grudnia 2008 roku zmarł Włodzimierz Borowski, artysta, który od lat 50. współtworzył, a często inicjował znaczące kierunki artystyczne w Polsce, zarazem pozostając twórcą niezależnym i oryginalnym.
więcej »

Z Krzysztofem Sołowiejem rozmawia Adam Fuss - Bicz z promieni słońca

2009-01-11 | 20:52:52 Adam Fuss: Jakie było Twoje pierwsze dzieło sztuki? Krzysztof Sołowiej: W wieku lat siedmiu, a może dziesięciu, złożony obłożną chorobą ukleiłem na stołku armię żołnierzy w granatowych chustach i armię Indian.
więcej »

Ernest Malik - Uporządkować nadmiar

2009-01-11 | 19:26:15 „Obecnie połowa ludności świata mieszka w miastach, ale procesowi urbanizacji naszego globu daleko do zakończenia. Według opublikowanego 23 października 2008 r. przez ONZ_HABITAT „Raportu na temat stanu miast świata 2008/2009: Harmonijne miasta”, procesy urbanizacyjne na świecie, w trakcie kolejnych 40 lat, będą się nadal pogłębiać.
więcej »

Krzysztof Jurecki - 4 razy Toruń

2008-12-18 | 00:08:21 Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu, otworzone w maju 2008 roku, pokazuje drugą zorganizowaną tam wystawę. Sam budynek prezentuje się okazale, choć jednocześnie dość banalnie. Zbudowany jest w konwencji II modernizmu, z klatką schodową nawiązującą do analogicznego rozwiązania w słynnym Museum Guggenheima w Nowym Jorku.
więcej »

Ernest Malik - Uporządkować nadmiar

2009-01-11 | 19:26:15 - drukuj

 

„Obecnie połowa ludności świata mieszka w miastach, ale procesowi urbanizacji naszego
globu daleko do zakończenia. Według opublikowanego 23 października 2008 r. przez
ONZ_HABITAT „Raportu na temat stanu miast świata 2008/2009: Harmonijne miasta”,
procesy urbanizacyjne na świecie, w trakcie kolejnych 40 lat, będą się nadal pogłębiać.
W roku 2050, 70 procent mieszkańców świata będzie żyło w miastach.”
 
http://www.unhabitat.org.pl/files/287/2008-9_state_of_the_cities_3million_people_pl.pdf
 
 

 
     Wchodząc do sal Galerii Białej na wystawę prac Katarzyny Józefowicz, miałem w pamięci dużo wcześniejsze realizacje artystki: Habitat (1993-96), Gry (2002), Dywan (2000). To one zdeterminowały mój sposób patrzenia na to co można było zobaczyć w Białej między 14 listopada a 5 grudnia.
 
     Na te ostatnie trafiłem w kontekście wystaw zbiorowych poświęconych procesom urbanizacji i problemom funkcjonowania w skupiskach miejskich. Habitaty i Gry miałem okazję oglądać dwa lata temu w Zamościu podczas „zamojsko–poczdamskiej” wystawy zbiorowej „Ideal City - Invisible Cities”, a Dywan udało mi się zobaczyć w zeszłym roku w CSW Zamek Ujazdowski podczas wystawy "Betonowe dziedzictwo. Od Le Corbusiera do blokersów".
 
Katarzyna Józefowicz - Pokój
    Habitaty i wcześniejsze Miasta siłą rzeczy przywołują skojarzenia związane z architekturą. Ich misterna, rozbudowana, ale krucha forma tworząca aurę, opuszczonej przez swoich miniaturowych mieszkańców „Szuflandii” nie implikuje jednak komediowych efektów z „King Sajzu”. Kluczem jest pewnie owa zatrważająca kruchość miejsc i form przypominających mniej lub bardziej tkankę mieszkalną, którą spora część z nas utożsamia z domem. Dywany złożone z setek, może tysięcy anonimowych, wyciętych z gazet i czasopism twarzy wydały mi się komplementarną częścią Miast lub Habitatów - to tłum, który opuścił malutkie mieszkania biegnąc do codziennych zajęć niczym bohaterowie rysunków Haritona Pushwagnera prezentowanych na ostatnim BB5.
 
     Tak uprzedzonemu oku, zainfekowanemu doświadczonym wcześniej kontekstem trudno było odnaleźć, w pierwszym odruchu ten egzystencjalno - urbanistyczny komunikat. Co prawda, umieszczone w pierwszej sali kostki Gry oklejone zadrukowanymi stronami z kolorowych czasopism i ulotek reklamowych, ułożone w regularne (choć o naruszonej strukturze) prostopadłościany, wyglądają jak rozsypujące się blokowisko widziane z lotu ptaka, ale nie to skojarzenie jest tu najistotniejsze. Przekonałem się o tym odwiedzając drugą salę galerii, której ściany przesłonięte zostały zasłonami plecionymi z nitek pociętych gazet (projekt Pokój). Pierwsze wrażenie towarzyszące mi po wejściu do tej przestrzeni było wrażeniem opresji. Szarość papierowych kilimów otaczających oglądającego po wejściu właściwie ze wszystkich stron, przyniosła skojarzenie z obszerną kamienną salą mauzoleum lub betonowego bunkra. Po chwili jednak wzrok szybko odnajdywał rytm gęstej i lekkiej plecionki.
 
     Ta zaskakująca wkładem mozolnego tkania, sensualna forma, wykonana przez Katarzynę Józefowicz z nietypowego i nietrwałego materiału, pozwalała rozszyfrować swoją strukturę dopiero po pewnym czasie. Barwa i nici plecionki zdradzały swoją niejednolitość i pochodzenie. Z bliska czytelne zaczęły być kolory pociętych i splecionych w cienkie włókna fragmentów gazet i rozpoznawalne stały się pojedyncze litery. Podobnie jednak, tak jak w przypadku kostek oklejonych fragmentami kolorowych gazet, zniknęła możliwość odczytania z nich jakiejkolwiek komunikatu. Funkcja papieru jako nośnika informacji, bądź to w postaci nadrukowanego tekstu, bądź obrazu, została przez autorkę celowo zniesiona, a wartość informacji przekazywanych przez tysiące gazetowych stron zakwestionowana.
 
     I choć nigdy nie stałem przed Murem Zachodnim (Ścianą Płaczu) - jedyną zachowaną do tej pory ścianą Świątyni Jerozolimskiej, z mnóstwem wetkniętych w szczeliny karteczek, z prośbami skierowanymi do Boga przez pobożnych Żydów – odniosłem wrażenie, że stojąc przed płaszczyznami gazetowej tkaniny zawieszonej w galerii spotykam się z jej semantycznym, a w pewnej mierze i materialnym zaprzeczeniem. Odwrotny jest kierunek przepływu informacji, kompletnie inna trwałość papierowej tkaniny, a szansa na jakąkolwiek komunikację między nadawcą a intencjonalnym przynajmniej odbiorcą - mniejsza niż w przypadku Muru Zachodniego.
 
Katarzyna Józefowicz - Pokój
     Jednak prosta metafora otaczającego nas szumu informacyjnego, nadmiaru potrzebnych lub częściej niepotrzebnych informacji, które jak papierowe sylwetki tysięcy wyciętych z prasy wizerunków ludzi zlewają się w jedną całość, niemożliwą do rozpoznania (Dywan), to chyba nie wszystko, co można odnaleźć w pracy artystki. Wydaje się bowiem, że proponuje ona rozwiązanie, które być może sama testuje. Otóż dla artystki, tym rozwiązaniem, jest jak się wydaje uporządkowanie owego nadmiaru, szumu wydarzeń i bodźców. Ponieważ utopią jest okiełznanie tego co na zewnątrz, pozostaje więc bardziej lub mniej mozolne meblowanie swojego wewnętrznego habitatu. Sposobem zaś może być, co zdaje się przekazywać nam Józefowicz, oddanie się monotonnej pracy, czasochłonnemu procesowi przetwarzania i porządkowania niepotrzebnych już nikomu gazet i ich zawartości. Medytacyjne skupienie niezbędne artystce do pracy przypomina mi metodę budowania prac przestrzennych przez Mirosława Maszlankę, artystę od lat związanego z Galerią Białą. Forma „tkanin” Katarzyny Józefowicz jest tak efemeryczna jak efemeryczne bywają konstruowane zwykle z traw i wosku pszczelego prace Maszlanki. O ile jednak prace Józefowicz powstają, jak mi się wydaje w opozycji do cywilizacyjnego szumu, o tyle te tworzone przez Maszlankę pozostają w harmonii z naturą, czasem wynikają z dialogu z miejscem (Łuk, 2005) albo sięgają korzeniami do cywilizacji (Mur, 2006).
 
Katarzyna Józefowicz - Gry
     Kruchość struktur, których budulcem są gazetowe nitki, wydaje się być kruchością, ładu budowanego na nadmiarze. Krytycznego potencjału obiektów artystki szukałbym właśnie w owym odebraniu władzy i funkcji jednemu z nośników tego nadmiaru. Ta zmiana funkcji staje się antidotum na przesyt i szansą na emancypację.
 
     Ale czy obecny stopień kumulacji przekazów medialnych pozwalający artystce na mniej lub bardziej mozolne porządkowanie go, na ponowne estetyczne ustrukturyzowanie prasowych odpadów przy pomocy skrupulatnego, benedyktyńskiego wysiłku, będzie także możliwy za kilka dekad? Czy wówczas, w rosnących miastach i skupiskach ludzkich takie gesty nie będą przybierać znacznie bardziej radykalnych, jeśli nie gwałtownych form a przyszłe „habitaty” i „dywany” nie staną się polami konfliktu?
 
     Tego nie wiem. Póki co ze spokojem oddawałem się mantrycznemu rytmowi niejednolicie szarych z daleka i kolorowych z bliska, kipiących detalami, plecionych z gazetowych ścinków tkanin i rozsypujących się blokowisk z kostek.
 

 
Katarzyna Józefowicz
Galeria Biała, Lublin
A wystawa była czynna od 14.11.08 do 5.12.08
 

 

do góry